Archiwum kategorii 'wino'

03
lut
12

Było 3², było 6 czas na 9

Od Winery Arts – z hiszpańskiego regionu Ribera del Queiles –  Crianza. Bardzo Bourdoux Cuvee w charakterze i smaku, mieszanka (jak dwoma paluszkamy za nóżkę lampki to kupaż) tempranillo & cabernet franc przeleżakowane 16 miesięcy w nowych beczkach.

Rocznik 2006.

Tutaj 6 (Reverse six)

Tutaj 3² (Squared Three)

31
sty
12

kto szuka, ten znajdzie

Niekoniecznie obiekt porządania (znowu przesadzam), ale w każdym razie coś. Pojawiła sie kolejna recenzja win tureckich, tym razem trochę spóźnony (hellooooł!) opis bąbelków. Ucieszyłam się, bo charakterystyczną etykietę zauważyłam już dawno i wydała mi się wszechobecna na winnych półkach. I gdzieś tam skrobnęłam sobie mental note, by kupić i spróbować. A tu, proszę, taka zachęta. Ruszyłam zatem do najbliższego marketu, bo jak już wspomniałam, wydawało mi się, że wino jest wszechobecne. Niekoniecznie. Stwierdziłam, że owszem produkty Vinkara są, ale bez bąbelków. Lekki wkurw mnie jednak nie zdemotywował i postanowiłam zalać robaka niepowodzenia. Niech będzie zatem Vinkara, biała mieszanka: turecki szczep Narince, Riesling i Chardonnay. Nazywa się quattro Beyaz, nie mam zielonego pojęcia dlaczego, skoro są trzy szczepy. No, ale niech będzie. I kolejna zagwozdka. Są dwie butelki, mała i duża. W małej płyn delikatnie zaróżowiony, w dużej koloru słomy (nie smoły, jak wypowiedział w myślach na głos jeden z moich mózgów). Musiałam kupić obydwie, nie było wyjścia. Okazuje się, że to bardziej różowe wydaje się być ciut, ale tylko ciut, bardziej wodniste i słodkawe (?). Wino o kolorze słomy ma wyrazisty smak, mocną kwaskowatość, którą temperuje i zaokrągla coś tam, być może właśnie Chardonnay. Ma 13% i kosztuje w okolicach 24TL. Jestem bardzo zadowolona z tego wyboru. Duży plus za relację ceny do jakości. Ciekawa jestem czy wino sprawdzi się jako orzeźwiacz w trakcie stambułskich upałów. Poszukiwania bąbelków trwają.

Na zdjęciu, oprócz prezentowanych win, zostały też uwiecznione dwa obiekty o wartości wielce sentymentalnej, z którymi podróżuję i podróżować będę. Przedstawiam Państwu lampę z domu Babci J. i Dziadzia W. oraz chustę z domu Babci I.

15
gru
11

Pierwsza!

Było już tureckie czerwone wino? Nie było. No to jestem pierwszaaaaaaaaaaa…aa.a…. Turcja na razie raczkuje (krótka historia tu, nie będę przepisywać) i tu od razu sobie wyobraziłam, że dawne wyciskanie winogron stopami tutaj odbywa się na razie kolanami i nadgarstkami. Cóż za poezja, ale musicie mi wybaczyć, właśnie obaliłam butelkę wspomnianego tureckiego czerwonego wina. Obaliłam, tak, to dobre wyrażenie, bo trochę z onym walczyłam. Kwaśne niemiłosiernie, a do tego waliło maliną i wiśnią (?) albo innym ciemnym i kwaśnym owocem. Ale nie bójta się wójta*, tonący brzytwy się chwyta*. Wspaniałym neutralizatorem dla tych skwaśniałych sików okazał się kozi ser rozbełtany w oliwie z oliwek. Z takim rozwiązaniem można śmiało sięgać do najniższej półki. Wyczytałam, że w niejakim Metro (à la Selgros, Macro) są nawet okazy po 7TL. Strach się bać*.Ten tutaj, na obrazku poniżej, kosztował 36TL, więc nie dziw, że szkoda było dać mu wolność wypuszczając przez dziurę w zlewozmywaku. Nawet strach dodawać do gotowania, bo zakwasi. Ok, wystarczy tych uprzejmości, zatem przedstawiam: Buzbağ Rezerv 2007 (to wszystko za karę, że taki rocznik wzięła z półki supermarkietu) z południowo-wschodniej prowincji Elazığ, czerwone i wytrawne, 13,5%, z mieszanki dwóch lokalnych gatunków Öküzgözü i Boğazkere.

30
sie
11

Pojechalim do Jasła na Podkarpaciu

Na coroczne Międzynarodowe Dni Wina. Pogoda dopisała, ludzi tak sobie – mniej niż na odpuście, więcej niż na wiecu PO.

Zapłacilim po 15 PLNów żeby się napić. Napiliśmy się.

Stwerdzilim autorytatywnie i bezdyskusyjnie, że wino robione w Polsce jest generalnie nie do picia. I według przepisów utrudniających wszystko, nie na sprzedaż. Istnieją wyjątki choć trudno o porównania (nie istnieje cena za butelkę) czy są to wyjątki konkurencyjne dla win zagranicznych. Dobrze wychodzi czerwony DORNFELDER szczególnie z winnicy “Stare Siedlisko” pana Ryszarda Jandy z synem:

Zaupełnie zostalim zaskoczeni przez Słowaków robiących doskonałe wina i nie eksportujący ich za granicę. Kupiliśmy dobry riesling reński, dostaliśmy w prezencie chardonnay i małą buteleczkę wytrawnego furmintu (tyle mieli). Ze Słowacji przyjechali tylko właściciele sklepów czy winiarni by promować swoje byznesy i ściągać turystów z Polski do Presowa i Koszyc.

Węgrzy w Jaśle mieli tylko jedno stoisko ze słodkimi Tokajami, podobno większość wystawiała w Krośnie.

Polską, szeroko reklamowaną kuchnię regionalną reprezentowały pierogi ruskie, bigos, chleb, kiełbasa, kurczak, barszcz, żurek, kozi ser, smalec i oscypek – czyli stały fragment gry potwierdzający naszą teorię o nieistnieniu tzw. kuchni polskiej o regionalnej w stylu Włoch nawet nie myśląc.

Ale prastare owocowe wina jasielskie nie zawiodły.

28
sie
11

Nikt nie pije

Wszyscy opanowani przez wredną katolicko-prawicową abstynencję. Zombie na ulicach. Sukienkowi drą się z ambon o trzeźwość w Rodzinie. Bóg Honor Ojczyzna i Pół Litry – powstań ludu ziemi, powstańcie, których dręczy pragnienie!  Pieprzyć  rządowe programu trzeźwości. Napijmy się bracia i siostry!  Świetlany zwid alkoholowy przed nami!

Chociaż se popatrzcie proboszczowi na złość:

(wkrótce relacja z dni wina zaczynających się mszą – ale jaja)

07
sie
11

Dawno nikt nic nie pił?

Cza rzucić straszne przekleństwo:  DOMINGO SANTA KLARA!

Niedrogie, dobry stosunek jakości do ceny, dostępne we francuskiej sieci supermarketów Oszołom – jak mówi pan analog.

12
lip
11

koty za płoty


takie sobie winko sprawiliśmy
drogie
15,99 w oszołomie na promocji
menedżment z izraelskiej korporacji w warszawie był zachwycony
no dobre, bez przesady

ale dobre

łagodne, ale wyraźne

akurat po obiedzie

(okurwaobiadudziżniejadłem!!)

przywozić?

06
lip
11

Naszło mnie ostanio z okazji lata

Na kalifornijskie chardonnay – ciękie, owocowo-maślane, podwójnie fermentowane, takie jakiego nie lubiłem, a teraz bym się napił. Kupiłem dwie różne butelki wiedząc, że tanie i powinny spełniać niewyrafinowane gusta letniego wieczoru, gdy leżąc z tyły samochodu pije się  i je niezdrowo zadowalając najniższe zwierzęce instynkty.

Obydwa wina NIE SMAKUJĄ JAK CHARDONNAY Z KALIFORNII I SĄ OKROPNE. Życzę firmom sprowadzającym ten syf by musiały go pić codziennie w piekle.

18
cze
11

Skoro bąbelki nie smakują…

… to może letni różowy Cabernet d’Anjou z apelacji w zachodniej części doliny Loary. Lekkie – 11,5%, doskonałe do grilowanych jarzyn i prostej opartej na sezonowych produktach kuchni, dobre jako aperitiff – czego można chcieć więcej? Niskiej ceny? 20 zł.

Mimo, że różowe d’Anjou są opisywane jako wytrawne (robione z gron Cabernet:  Cabernet Sauvignon i Cabernet Franc), tak naprawdę są prawie półsłodkie dlatego należy je schłodzić do temperatury niższej niż zalecana, wówczas nadają się do picia, pojawia się zbalansowana kwasowość i dobra struktura garbników.

PS. Smak – czerwone owoce – truskawki, maliny; posmak róży, czasem białego pieprzu (przy droższych butelkach).

28
maj
11

Garnatxa Blanca Jove 2009 – czyli domowe białe w obrazkach

Z Casa Mariol do kupienia na stacji Warszawa Powiśle (kasy biletowe).

Wbrew rysunkom na etykietce drogą prób i błędów stwierdziliśmy, że to młode wino nie pasuje do ryb ani do owoców morza. Jest zbyt owocowe, zbyt kwiatowe, praktycznie przypomina w smaku typowy gewürtzraminer i idealnie pasuje do wszystkiego co orientalne. Chińskie, tajskie, japońskie, nawet smażony ryż na toastowanym oleju sezamowym z sosem sojowym, jajkiem, kiełkami, cebulką i kawałkami wieprzowiny powoduje, że wino zaczyna śpiewać.

PS. Kod QR dla ułatwienia.




Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.