Zachciało mi się wrócić do jako tako przestrzeganej przeze mnie w PL tradycji spożywania bąbelków w soboty i niedziele. Bąbelki są fajne: można się elęgancko nawalić (jak Marlene Dietrich lub Marylin Monroe), są schłodzone (co za parę miesięcy będzie dosyć istotne), stymulują perystaltykę jelit (tak mi się wydaję i tej wersji będę się trzymać). Niestety, wybór nie zachwyca, a to co jest na półkach (przynajmniej w przypadku tureckich produktów) jest nasycane dwutlenkiem węgla. Nie znam się na sztuce tworzenia prawdziwych bąbelków, ale podobno są rezultatem ciężkiej pracy fermentacyjnej dzielnych drożdży zamkniętych w butelce. I takich właśnie win musujących szukam na weekendowe przed- lub popołudnia. Od jakiegoś czasu poluję na bąbelki Vinkary, ale nigdzie nie są dostępne. A jak już znalazłam, to zaskoczyła mnie cena, ubzdurałam sobie, że też będzie to w okolicy 25TL. Z tego zaskoczenia wybrałam butelke obok za 55TL. Cameo d’oro, producent Kayra. Mocno wyczuwalne drożdże i jabłko. Plus za nieagresyne bąbelki. Minus za brak wyraźnej wytrawności i mineralności, jak dla mnie zbyt owocowe. Jakość ok, ale w słabej relacji do ceny. Do czasu znalezienia zastępstwa, pozostaniemy w jako takiej przyjaźni. Pite ze szklanki do rakı, bo kształtem jej najbliżej do bąbelkoweg0 kieliszka.
Archiwum kategorii 'szampany i wina musujące'
Nie ma kawy, są tureckie drożdże
Zapomniane bąbelki
Na upały bąbelki
…i bąbelkami czyli zimną katalońską (Penedès) cavą leczymy zewnętrzną temperaturę. Raz dodamy soku z pomarańczy, raz puree z brzoskwiń, raz wrzucimy parę słodkich truskawek i zbywamy upały – machnięciem kieliszka.

Najprostrze wino musujące od producenta Frexienet, z gron Macabeo and Parellada, łagodniejsze i o mniej szampańskim charakterze, może trochę nudne w porównaniu do bardziej wytrawnej cavy. Rocznikowa Crianza czyli leżakowana od 15-24 miesięcy o mocy 11,5% i cenie 37 PLNów pozwala nam pocić się spokojnie na leżaku w cieniu. Dzięki Ci butelko alkoholu.
Lata mucha
Ona koło nosa, albo jej bąbelki. Odwiedziliśmy nowy sklep, który chyba rywalizuje z Mielżyńskim. Ten ostatni ma przynajmniej kilka pozycji poniżej 30zł. Co jest dla nas zgubą i barierą. Tak, pamiętamy i pracujemy nad tym.
Dla stałych klientów Joseph proponuje 10% zniżki, a warunkiem by dostać kartę jest bycie zauważonym (jest dwóch sprzedawców). Zatem na dobry start strzeliłam parę niezapomnianych tekstów. I kupiłam wino musujące – najtańsze chyba. Prosto być nie może, więc winogrona wyhodowane w Czechach zostały przetransportowane do Francji i tam, jak Kopciuszek w prawie księżniczkę, zostały przeistoczone w prawie szampana – sekt. Mucha sekt.
Zacznę od etykiety, bo jest wyjątkowo w moim guście. Kapiące złoto i goła baba w sam raz. Po wyzwoleniu korka do kieliszka przelał się na mój gust lekko zbyt bąbelkowany napój, z melonem w roli głównej. Bardzo wytrawny, ściągający dziąsła. Za 32zł najlepszy, który miałam na razie okazję próbować w tej okolicy cenowej.
Szampan z Lidla
Zachęcała pewna Gazeta (ciekawe dlaczego) więc odżałowałiśmy 79 PLNów i zakupiliśmy jako, że tanio jak na Polskę za bąbelki z Szampanii. Zaskoczył nas trunek – malutką kreseczkę poniżej Moet & Chandon “Imperial”, który jest droższy o 100 zł. Prawdziwy, musujący, mineralny i delikatny.

Premier Cru, 12% prądu, nierocznikowy (NV) i bez podanych szczepów winogron użytych do produkcji – ale – dobry do wszystkiego do czego szampan pasuje (kawior! kawior!)
Niedobra cava się nie nadawa
Dobra cava się nadawa*
Exclusive and unique
rozrywkowa kawa
Dosyć ziewania przy stole, bo tym razem gazujemy na maksa. Soler-Jove może i jest dobrym trunkiem, ale atak bąbelków na kubki naszych języków nie pozwolił nam w pełni rozkoszować się tym, co mogło być. 29zł w mojej wyporzyczalni filmów.









poPili i gadają