Lidl stanął na wysokości zadania.
Trudno siedzieć na sucho przed telewizorem i oglądać jak 20 spoconych facetów ugania się po łące za piłką.
Codziennie trzy okazje do tego żeby się napić – no to się może okazać kosztowne hobby.
1,25 zł za puszkę (dostępne w 4pakach po 5 zł).
Rewelacja to nie jest, ale piwo przyzwoite i da się wypić więcej niż 4 (żeby się mecz nie urwał przed ewentualną dogrywką).
Kupować trzeba wcześniej, gdyż w Lidlu nie posiadają lodówek na piwo.
Archiwum kategorii 'sporty extremalne'
pod telewizor
Śmierć w Terra Cruz
Chilijski napój z etykietką “wino” rozlewany w Niemczech. Na etykietce stoi, że wytrawne, na podniebieniu bezbłędnie przypomina spirytus majony syropem z kasztanów. Oto efekt prośby – “kup mi tanie wino do gotowania”. Na szczęście już się kończy. Jak w wiadomym lesie przysięgamy: Nigdy więcej!
Na plus – pawiki muszą wychodzić po tem “winie” wzorzyste i rozległe.
spacerniak kulturalny

- butelka(0,5l) zielonej herbaty (nestea jest najpraktyczniejsza, bo ma szeroki wlew i wódka się nie rozlewa) -koniecznie z lodówki
- wódka biała o pojemności prezydenckiej (100 ml) – najlepiej z lodówki (w niektórych nocnych lubią swoich klientów)
nadpijamy nieco herbaty (co najmniej 100 ml, ale im więcej wypijemy, tym drink będzie treściwszy)
korzystając z chwili nieuwagi przechodniów i ZOMO wlewamy wódkę do herbaty
mieszamy
i spokojnie idąc ulicą popijamy sobie alkohol – można to wnosić (najlepiej w dużych butelkach) na koncerty i inne imprezy kulturalne
no zamieszczam dowodzik iż nie próżnowałem, ale pisać mi się nie chciało, albo już nie miałem siły
przyznam szczerze, że nie pamiętam ile to kosztuje u naszch zachodnich sąsiadów, ale raczej niedużo. smakuje jak kompot z gruszek i jabłek zaprawiony spirytusem. Pije się dobrze – nie musi być zmrożone, wystarczy by było chłodne. i nie pozostawia po sobie posmaku “aromatów identycznych z naturalnymi”
Święta urozmaicaliśmy sobie jeszcze Pitu, ale zbyt leniwi byliśmy, by jakieś wymyślności
bimberek od bauera
pudło!

Dobra, może i nisko upadłem, może się podniosę, a może nie
ale
wolę wydać 6 złotych i się przekonać, że głupio zrobiłem, niż wydać 36 złotych, by efekt był ten sam.
ale
nie tym razem
wino w kartonie kupiłem pierwszy raz w życiu – serio (za komuny nie było kartonów), chociaż nie pomnę, czy już kiedyś takiego wina nie piłem.
uatewer
daje rade, jest białe wytrawne, nie wali rozpuszczalnikiem, ma 11% i kosztuje 5, 60 (za litr) w tesco.
ma w sobie eter surowizny, ale można je pić bez grymasów (i można je zabrać do kina na przykład).
Niewinna Przygoda
pracowałem wtedy w miejscu wktórym piło się tak dużo, że picia nikt nie zauważał
piło się wódkę, wyroby własne – piwa w żadnym wypadku bo “piwo śmierdziało”
poczęstowany zostałem o godzinie 6.45 wieloowocywym winem domowej produkcji
degustację zacząłem od skosztowania pełnej szklanki od herbaty wypitej praktycznie duszkiem
tak nakazywała etykieta
* Region: Małopolska
* Szczepy: ???
* Apelacja: ???
* Producent: pan Gustek
* Cena: 0 pln
winko było po prostu pyszne, jak babciny domowy sok owocowy – bardzo gęste, bardzo słodkie; powoli, powolutku spływało sobie w głąb Zeta
ale nie smak, nie zapach, nie kolor był ważny
trunek ten miał jedną, niepowtarzalną, legendarną cechę: atakował ośrodkowy układ nerwowy w ten sposób, że wstać z krzesełka NO, NIE DAŁO SIĘ
omijał głowę, atakował najpierw nogi, potem ręce a na końcu gędę wywołując głupawy uśmiech i szklane oczy
umysł pracował jasno
ciało jednak z umysłem nie współpracowało
ciała nie było
błogość, jaka mnie ogarnęła, pełnia szczęście i ten dystans do świata zewnętrznego można porównać tylko z radością jaką daje garść zjedzonych świeżych grzybów halucynogennych
no a potem była druga szklaneczka, trzecia, i chyba jeszcze czwarta, ale głowy nie dam
o 7.15 ucho usłyszało:
“kurwapomóżciekurwachłopakowikurwabokurwajakkurwaprzyjdziekurwamajsterkurwatokurwaznówkurwabędziekurwadarłkurwaryłokuwraichuj”
od tej pory lubię mocne alkohole
bo pan Gustek nie był sknerą – spirytusu wlanego do dymiona nie liczył
i te 55-60% winko musiało mieć
zdjęcia nie mam
może to i lepiej?
surowy ustrój
|
|
|
Nie chce mi sie nawet czytać, co marketoidzi z tesco powypisywali na etykiecie.
To wino jest surowe jak segregacja rasowa, pachnie bejcą, smakuje rozpuszczalnikiem…. ale da sie je pić (w połowie butelki przestaje uwierać) i ma 13%. Nie wiem dlaczego jest droższe niż hiszpańskie, ale może przed mistrzostwami świata w bieganiu po trawniku za piłką jest moda na Poludniową Afrykę.
Jeżeli na drugi dzień (tego dowiem się jutro) jest tak samo podłe, jak to w standardowej etykiecie tesco (podobna jak hiszpańskiego, australijskiego etc), to zdecydowanie nie polecam.
Chyba, że ktoś nie ma pieniędzy, a ma potrzebę szybko się uwalić i nie baczy na konsekwencje.
(w trakcie pisania wypiłem 330 ccl)








poPili i gadają