Co za dużo, to niezdrowo. Tak mawiają mądre głowy ludowe. I nawet jeżeli w przypadku dziesięcioletniej szkockiej whisky Ardbeg z Island of Islay może to być prawdą w kontekście jej domowo/torfowych aromatów, to nadal intryguje i pozostawia ze smakiem obcym pod naszymi słowiańskimi strzechami.
Archiwum kategorii 'single malt'
Szkocka wędzonka
Dziesięciolatek z Japonii
No więc skusiliśmy się na dziesięcioletnią Yamazaki z powodu 30% przeceny [przypominamy, że 18 letnia nie smakowala nam tak jak 12 letnia]. Podegustowaliśmy, a jakże w towarzystwie degustatorów mniej lub bardziej przypadkowych i stwierdziliśmy, że nuty opisywane z okazji 12 letniej istnieją gdzieś z tyłu, w posmaku, na końcu. Ogólnie whisky jest ostra jak średni papier ścierny, drapie w gardło i alkohol nie pozwala delektować się aromatem mimo rozcieńczenia wodą. Update: jak lepiej rozcieńczyć zaczyna się uśmiechć bez drapania.
Przypomniał nam się serial “Deadwood” i trunek sprzedawany w salonie u Iana McShane na kieliszki – może niesprawiedliwie ale wyobraźnia chadza własnymi drogami. Podsumowując: w sumie KUL za 70 PLNów - mniej prądu o 3% i pewnie nie będzie już sprowadzana.
Szkocka ze Szkocji
Otwarta na nowo destylarnia Bruichladdich z Isley górująca majestatycznie nad plażą i falami, wypuściła drugą odsłonę tzw. nowoczesnej whisky pretensjonalnie zwanej Cuvee, bezrocznikowej single malt. Jako głownego alkoholika(Production Director) zatrudniła słynnego Jima McEwana z Bowmore, przedstawiając istną armadę butelek z przedziwną whisky. Plotka niesie, że do produkcji Rocks użyto dwie butelki Grenache na beczkę. Tak, whisky jest wykańczana w beczkach po winie, i szampanie, nie tylko po sherry.
Laddie ROCKS ( z tej samej seri WAVES i PEAT) – ciemno czerwona, bez barwników i dosładzaczy smakuje bardzo surowo. Mimo nut owocowych(truskawki?) i jedwabistej gładkości na języku idzie do głowy świetnie i szybko. Daleki posmak dymu i torfu przypomina o jej pochodzeniu. Jedna z nielicznych, która jest dobra z wodą lub lodem – tak też dostosowana strukturalnie.
46% prądu, ok 170 zł, butelka nie nadaje się na tulipana lecz doskonała na teściową gdy wkurzy człowieka po wypiciu - bardzo grube dno.
Szkocka z Japonii
Pisałem już o niej na innym blogu w innych czasach, ale akurat poczta dostarczyła kolejną butelkę więc dlaczego nie powtórzyć, szczególnie po 2 głębszych. 12 letnia single malt Yamazaki (jest jeszcze 10 letnia – 100zł w Auchanie, 18 letnia – gorsza w smaku według mojego podniebienia, zbyt droga Hibiki z filmu “Między Słowami” i mieszana, której nie piłem). Dwunastka wygrała pierwsze miejsce jako najlepsza nieszkocka Szkocka whisky w 2007 International Spirits Challenge w Londynie. Alleluja brother i skrzynka whisky.
Toffi, toffi, toffi. Waniliowe. Miód, może trochę anyżu, odrobina torfu. Jedwabista, żywa, pełna i bogata w ustach. Pozostawia lekko pestkowy posmak. Jedna z moich ulubionych, niestety trudna do dostania w okolicy.
43% prądu, złoto-bursztynowa, do spróbowania za 27zł. Wirtualna wycieczka po angielsku – tutaj.






poPili i gadają