Mi ślę, że to chyba najlepszy browar w Polsce: niezrównany Koźlak Bock, Piwo Żywe i teraz ten Niemiec NA J. Bez posmaku, bez cudowania staropolszczyzną by przykryć pomyje w butelce – doskonałej jakości jasne piwo, 6,5% które nie psują smaku.

Mi ślę, że to chyba najlepszy browar w Polsce: niezrównany Koźlak Bock, Piwo Żywe i teraz ten Niemiec NA J. Bez posmaku, bez cudowania staropolszczyzną by przykryć pomyje w butelce – doskonałej jakości jasne piwo, 6,5% które nie psują smaku.

Zachęcała pewna Gazeta (ciekawe dlaczego) więc odżałowałiśmy 79 PLNów i zakupiliśmy jako, że tanio jak na Polskę za bąbelki z Szampanii. Zaskoczył nas trunek – malutką kreseczkę poniżej Moet & Chandon “Imperial”, który jest droższy o 100 zł. Prawdziwy, musujący, mineralny i delikatny.

Premier Cru, 12% prądu, nierocznikowy (NV) i bez podanych szczepów winogron użytych do produkcji – ale – dobry do wszystkiego do czego szampan pasuje (kawior! kawior!)
Produkowane w UK. Kremowe i gładkie - tak. W azotowanej puszce, co daje jedwabistą pianę – że niby z pompy. Niezły wynalazek, niezły – stosowany od lat przez browary z wysp.
Piwo koloru miedzi jak mocna herbata, ale co najważniejsze smakuje jak angielski “bitter ale” – mój ulubiony rodzaj piwa. Słodkawe, z wyraźnym śladem karmelu i irlandzkiej whiskey (stąd irlandzki rodzaj piwa) – czuć słód jęczmienny bardziej niż chmiel. Nie jestem obiektywny jako wielbiciel, a już słyszalem plotki, że w Almie moje ulubione Fullers ESB czeka na wypicie.
Dobre do kotleta z ziemniakami, do kanapki z cheddarem i ogorkiem kiszonym, do mięsa w sosie. 5% prądu, 440ml czyli mniej niż amerykański pint i polskie pół litra.
Przewrotna nazwa dla stołowego Carignan, Syrach, Cabernet z odrobiną Mourvedre i Grenache Noir z Langwedocji-Roussilon – czyli otwieramy wina z nieistniejącego już sklepu, w dodatku kupaż 5 gron. Byliśmy bardzo ciekawi i wino zaskoczyło nas pozytywnie. W dodatku bliskie sercu bo produkowane przez emigranta z Kentucky, USA polskiego pochodzenia i jego francuską żonę. Stare krzewy winorośli, stare czasy.
Czerwone owoce, trochę przypraw, odrobinę anyżu. Pełne w ustach o miłym pH. 13,5% prądu. Wino czysto rzemieślnicze – ładniejszym jest chyba angielskie słowo – “artisan”. Popijaliśmy austryjacki schab z cebulowo-winnym redukowanym sosem, całymi smażonymi ziemniakami i ichnią czerwoną, kiszoną na słodko kapustą. Ostatni posiłek zimy.
Według rodziny Bojanowskich nazwa wina to dziecięca piosenka: Le soleil a rdv avec la lune (mais la lune n’est pas la et le soleil il !’attend…)
Z powodu lenistwa oddajmy głos marchandowi czyli dilerowi czyli sprzedawcy:
“Terra Burdigala (czyli łacińska nazwa Bordeaux) to joint-venture dwóch gentlemenów, z których jeden pochodzi z winiarskiej rodziny z tradycjami, drugi jest samoukiem, który przeszedł drogę od winiarskiego pucybuta do milionera. Dziś powstają tu wina plasujące się w połowie drogi między tradycją a nowoczesnością, zawsze jednak szanujące naturalną tożsamość winogron.
Już sama etykieta wskazuje, że mamy do czynienia z dość nowoczesnym winem. Nie jest to już Chateau Roques de Jeanlice, ale po prostu Roc de Jean Lys, coś młodszego, bliższego nowym konsumentom a zarazem jednak dość klasycznego, oddającego hołd przeszłości. Głównymi odpowiedzialnymi są François Thienpont oraz Stéphane Derenoncourt, którzy to dali początek projektowi Terra Burdigala w 2001, chcąc tchnąć nowego ducha w Bordeaux. Pierwszy z nich pochodzi ze słynnej rodziny winiarzy posiadającej tak znane i znakomite posiadłości jak min: Le Pin, Vieux Chateau Certan, Pavie-Macquin, czy Puygueraud… Stephane jest natomiast enologiem i konsultantem przy Canon la Gaffeliere, La Mondotte, wspomnianym Pavie Macquin czy choćby Smith-Haut-Lafitte.”
12,5% prądu, 40 zł portfelowych, skład na etykietce, wino łagodne przypominające nowy świat lecz nie tracące jednocześnie swoich korzeni. Dużo słodkich owocow i czekolady, odrobinę ziemi, miękkie, dobrze zrobione - wydaje mi się – z dbałością. Dobre do pieczonych mięs (krówka) np. z ratatouille, może być do niepikantnej chińszczyzny(taką popijaliśmy) i co ciekawe do gorzkiej czekolady lub poziomek. (Niesprawdzone plotki z powodu braku poziomek.)
w niemieckim sklepie mają w tej samej cenie (9,99)
biedronka trzyma poziom – może trochę “rzadsze” niż lidlowe, a może tylko tak się wydaje
do picia codziennego akurat
w każdym razie z pobliskiej biedronki wyparowało z regałów i musieliśmy się udać do następnej
jest też DOC ale kosztuje 17 pln to na razie się nie skusimy
Zwiększyłam budżet o niecałą dychę i od razu mi się udało. Porzuciłam eksplorację francuskich sików i wróciłam do temperamentnej Hiszpanii. Beronia Crianza z regionu Rioja, 2007. Butelkę otworzyłam i zapomniałam… e, bzdura, byłam zajęta przez około 20min zanim rozpoczęłam przelewać jej zawartość do kielonka, a następnie do gardziołka. Początki, jak to początki: wąchamy się, oglądamy się, dotykamy się językami. Beronia, całkiem śmiało, przytłoczyła mnie wanilią i goryczą tytoniu, tostu i czekolady i niesamowicie aksmitnym dotykiem. Z czasem złapałyśmy rytm. Ona poskromiła swoje smakowe zapędy, pozostawiając odpowiednio drapieżną, soczystą kwaskowość i delikatnie smagając dziąsła pikantnym bacikiem. Ja odwdzięczyłam się rytmicznym przełykaniem.
…winem z Biedronki za 9,99 zł, też na lato i też do leżenia w cieniu i picia skrzynkami. W dodatku z mojego ulubionego szczepu hiszpańskiego, który dla mnie ustępuje tylko albarino z Rias Briaxas.
Vardejo z Ruedy, jasno żołte, o miłej kwaśności (stąd lato nagle), pachnące fiołkami, anyżem, ziołami. Po otwarciu butelki zapach fiołków naprawdę daje po nosie, potem się uspokaja. Schłodzone i nie do ptaka bo nie lubię. Do ryb nie za bardzo. Do lenistwa – perfekt.

Wina Terra Alta nie mają łatwego życia. Strome, skaliste zbocza i suche, gorące śródziemnomorskie powietrze. Do tego niełaskawe wiatry. Jednak co nie zabija, wzmacnia. Cataregia to 70% Tempranillo i 30% Cabernet Sauvignon. Odpoczywało 30 miesięcy w amerkańskich i francuskich beczkach dębowych oraz kolejne 2 lata w butelce. Jest dobrze zbalansowane, gładkie i lekkie, ale nie pozbawia bogatych doświadczeń smakowych. Wiśnia, przyprawy, beczka. Mineralne i mocno ściągające. Dobre. Znowu, 26zł z wypożyczalni filmów. Cataregia Gran Reserva 2004.
poPili i gadają