A JA PIŁEM piwo “Lipcowe” z browaru Jagiełło pewnie z miejscowości Jagiełło.

Piwo o smaku wody z paroma kroplami cytryny. Aromatu chmielu trudno się tam doszukać. Czego i wam nie życzę.
(a miałem się trzymać z daleka od piw tradycyjnych)
A JA PIŁEM piwo “Lipcowe” z browaru Jagiełło pewnie z miejscowości Jagiełło.

Piwo o smaku wody z paroma kroplami cytryny. Aromatu chmielu trudno się tam doszukać. Czego i wam nie życzę.
(a miałem się trzymać z daleka od piw tradycyjnych)
Na kalifornijskie chardonnay – ciękie, owocowo-maślane, podwójnie fermentowane, takie jakiego nie lubiłem, a teraz bym się napił. Kupiłem dwie różne butelki wiedząc, że tanie i powinny spełniać niewyrafinowane gusta letniego wieczoru, gdy leżąc z tyły samochodu pije się i je niezdrowo zadowalając najniższe zwierzęce instynkty.

Obydwa wina NIE SMAKUJĄ JAK CHARDONNAY Z KALIFORNII I SĄ OKROPNE. Życzę firmom sprowadzającym ten syf by musiały go pić codziennie w piekle.

Niepasteryzowane i taniuchne bo 1.76 złotego za bączek o pojemności 0,33 litra czyli jednej druga szatana i prądzie przepływu 6%.
W sumie ok. Wydaje się wodniste i nie czuć chmielu. Jako składniki podany tylko słód jęczmienny, nie ma nawet wody. Lekko słodkie. Typowy produkt regionalny – może tam nie dodają eleganckich składników. Piwo dla idacych w zaparcie o wielkim pragnieniu.
Kudos za dizajn – prosty i naprawdę niezły. Nie wiem tylko dlaczego na etykietce bije się dwóch samurajów.

to jest jak wspomnienie dzieciństwa…
no przesadzam, ale…
wracając ze szkoły lubiłem kupić sobie toffi (o ile były w sklepie społem) usiąść nad książką i czytać zajadając póki nie zrobiło mi się mdło… (potem wypijałem pół litra wody i kontynuowałem lekturę).
właśnie to “mdło” przywodzi wspomnienia ;)
ćwiartkę da się jeszcze wypić, ale później robi się mdło…
więc poszedłem zapić czystą wódką….
(podobno picie tej wódki ma walor użytkowy – rano w pracy nie czuć, ale ja nie wiem, bo ja rano do pracy nie chodzę, ja wcale do pracy nie chodzę)
|
|
jak na wino wernisażowe – całkiem całkiem. w pozostałych kategoriach – piłem lepsze (i gorsze). raczej cierpkie, mocno wytrawne, choć nieco prostackie po głębszym wgłębieniu. chyba dość młode. stawiam na „lepsze” bułgarskie. |
poPili i gadają