Archiwum kategorii 'ocena: 1 kieliszek'

13
sie
11

Dalej nikt nic nie pije

A JA PIŁEM piwo “Lipcowe” z browaru Jagiełło pewnie z miejscowości Jagiełło.

Piwo o smaku wody z paroma kroplami cytryny. Aromatu chmielu trudno się tam doszukać. Czego i wam nie życzę.

(a miałem się trzymać z daleka od piw tradycyjnych)

06
lip
11

Naszło mnie ostanio z okazji lata

Na kalifornijskie chardonnay – ciękie, owocowo-maślane, podwójnie fermentowane, takie jakiego nie lubiłem, a teraz bym się napił. Kupiłem dwie różne butelki wiedząc, że tanie i powinny spełniać niewyrafinowane gusta letniego wieczoru, gdy leżąc z tyły samochodu pije się  i je niezdrowo zadowalając najniższe zwierzęce instynkty.

Obydwa wina NIE SMAKUJĄ JAK CHARDONNAY Z KALIFORNII I SĄ OKROPNE. Życzę firmom sprowadzającym ten syf by musiały go pić codziennie w piekle.

27
mar
11

Przyjemność miła lekka i nieskomplikowana jak oranżada.

Słodkie, czerwone, gazowane,  3,5 procentowe na bazie jabłkowego wina, z kolorem numer tam jakiś.

Truskawkowe daiquiri: sztuczno-winny ochładzacz.

23
lis
10

Francuska zgaga wieczorową porą

Nawet nie chce mi się pisać. Za 36zł w Selgros, portfel leży i kwiczy. Zagrałam w totka, mam nadzieję, że mi się zwróci (kasa). Plessis Duval z Saumur Champigny.

10
maj
10

Piwo o nazwie wymawialnej tylko w Jareklandzie.

Niepasteryzowane i taniuchne bo 1.76 złotego za bączek o pojemności 0,33 litra czyli jednej druga szatana i prądzie przepływu 6%.

W sumie ok.  Wydaje się wodniste i nie czuć chmielu. Jako składniki podany tylko słód jęczmienny, nie ma nawet wody. Lekko słodkie.  Typowy produkt regionalny – może tam nie dodają eleganckich składników. Piwo dla idacych w zaparcie o wielkim pragnieniu.

Kudos za dizajn – prosty i naprawdę niezły. Nie wiem tylko dlaczego na etykietce bije się dwóch samurajów.

24
lut
10

cukiereczku


to jest jak wspomnienie dzieciństwa…
no przesadzam, ale…
wracając ze szkoły lubiłem kupić sobie toffi (o ile były w sklepie społem) usiąść nad książką i czytać zajadając póki nie zrobiło mi się mdło… (potem wypijałem pół litra wody i kontynuowałem lekturę).
właśnie to “mdło” przywodzi wspomnienia ;)
ćwiartkę da się jeszcze wypić, ale później robi się mdło…
więc poszedłem zapić czystą wódką….

(podobno picie tej wódki ma walor użytkowy – rano w pracy nie czuć, ale ja nie wiem, bo ja rano do pracy nie chodzę, ja wcale do pracy nie chodzę)

06
gru
09

darowanemu koniowi

  • Apelacja: MSW

PC056185-muzeum-sztuki-nowoczesnej

jak na wino wernisażowe – całkiem całkiem. w pozostałych kategoriach – piłem lepsze (i gorsze). raczej cierpkie, mocno wytrawne, choć nieco prostackie po głębszym wgłębieniu. chyba dość młode. stawiam na „lepsze” bułgarskie.

dobrze wchodzi z dymem papierosów. efekt murowany.




Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.