Miodowy Żytni Czarny dąb.

Miodowy Żytni Czarny dąb.

A dlaczego? Bo za darmo, i to dwa razy. Wystarczy zamówić jedzenie. Tajskie piwo Chang Beer (żeby nie było wątpliwości) serwowane w singapurskiej knajpie. Im cieplejsze, tym więcej uwalnia aromatów. Czuję w nim aromat miodu, ale dużo dużo bardziej subtelny niż w naszych rodzimych miodowych. Poza tym owoc i jest nim lychee. Lekkie, do szybkiego wypicia w tropikowych warunkach. 5%. Kosmos Cosmos Brewery.

Z poezją przestrzegającą przed seksem.

Znowu się nabrałem na “tradycyjne” czyli jak na obrazku – syf, którym zły Rzyd rozpijał w karczmie polskiego chłopa w XVII wieku. Daleko nam do łacińskiej cywilizacji zachodniej…
Miał być Kirin, miał być lager. Na supermarketowej półce wypatrzyłam piwo Kirin, ale Ichiban Shibori. Po przelaniu do szklanki, piwo szybko traci pianę. Jest słodkawe z lekką kwaskowością i silną goryczką. W sumie dziwny smak, raczej męczący. Poszukiwania lagera trwają.
Ciekawa jestem na ile zmieniony jest smak od oryginalnego, produkowanego w Japonii. To wydanie jest warzone i butelkowane w Kaliningradzie na niemieckiej licencji należącej do Heinekena. W ogóle, ciekawy jest rewers butelki.
Ale wino się nie popisało. Takie byle jakie, bez ikry, kwaskowate. Nie wiem czy to faktycznie jakiś wskaźnik, ale odcień różu jest ciemniejszy niż wczorajszego, który było pełne i napakowane aromatami. Les Combes St Sauveur Cotes Du Rhone AOC Rose kosztuje 27zł w Selgros. Jako ciekawostkę podam, że są miejsca, w których to samo wino kosztuje 61zł. Czy ktoś może mi to wyjaśnić?
Tak mniejwięcej wygląda instrukcja picia tego wina.
Pierwsze łyki to kwaskowatość, niczym sok z cytryną. Z kolejnymi minutami zanika i przez chwilę pojawia się dobrze zbalansowane wino z minimalnie zbyt wyraźną nutą wanilii i czymś… hm…. nie wiem, ale na moją wyobraźnię skórzanym smakiem. Ale wszystko przemija szybciej lub wolniej. W przypadku tego wina bardzo szybko. Pozostaje niewyraźny, kwaskowaty sik bez charakteru (a myślałam, że Ctalunya zobowiązuje). Polecam przy braku czasu i kasy. Za 21pln w Selgrosie do szybkiego spożycia. Puerta de Plata Reserva 2005, Cabernet Sauvignon.
Długo czekałam na otwarcie chorwackiej restauracji/winiarni na Żoliborzu. Doczekałam się, a tu gucio (prawie). W piwniczce do wyboru miałam czarnogórskie wina stołowe za 2o parę złotych, a lepsze zaczynały się w okolicach 40zł. Wspomnę tylko, że to wino z Czarnogóry już z etykietą po polsku… I nie warte było tych dwudziestu paru…
Na jedzenie też się skusiliśmy. Jak ja nie lubię fusion! Popijaliśmy je jakimś stołowym z karafki. Nofing speszjal. Miało być dobrze, a wyszło… jak zawsze.
Ostatnie dwa piwa z Browaru Edi czekające na degustacje spoczywały w butelkach a la szampan. Jasne musujące wytrawne uraczyło szafki, blat kuchenny i podłogę. Mina otwierającego bezcenna. Na szczęście zostało wystarczająco tylko na kilka łyków. Piwo w niczym nie przypomina piwa, a kwaskowatość wykrzywia gąbkę w grymasie zdziwienia.
Dlatego do drugiej butelki zawierającej Dworskie podeszliśmy ostrożniej. Ustawiona w garnku popuściła tylko trochę. A piwo całkiem całkiem, gorzkie i pełne. Ciekawe. Ale bez przesady.
poPili i gadają