Archiwum kategorii 'inne'

13
lip
11

Ja to się nie będę chwalił ale…

Takiego syfa się napiłem (wyplułem, wyplułem – bez połyków), że mózg staje. Na butelce stoi jak byk w 4 językach,  że piwo ze smakiem tequili.  Myślę gorąco, człowiek się poci  - po co nalewać kieliszek tequili i popijać piwem skoro można zamienić dwie czynności jednym podniesieniem do ust. Sprzwdziłem na internetach – wyszło, że robią Francuzi.

Kupiłem.

Napiłem łyka. Wyplułem.

Słodkie, o smaku nie tequili, bardziej słodzonej harbaty na dworcu w Koziej Wólce w mrokach PRLu. Paczę ci ja na tylnią stronę butelki, składam litery powoli jak pani w szkole uczyła – żeby się nie pomylić, a tam, że to wytwór Arcybrowaru w Żywcu na licencji Berlieta chyba i:

Definitywnie tylko dla DESPERADOS.

27
mar
11

Przyjemność miła lekka i nieskomplikowana jak oranżada.

Słodkie, czerwone, gazowane,  3,5 procentowe na bazie jabłkowego wina, z kolorem numer tam jakiś.

Truskawkowe daiquiri: sztuczno-winny ochładzacz.

25
mar
11

Nihonshu (日本酒) czyli japońska sake

Wszyscy rozprawiamy ostatnio o tragedii w Japonii, więc dlaczego nie wznieść toastu za szczęśliwe zakończenie katastrofy. Godzilla przybywaj!

-Nie?

To Junmai-shu czyli sake bez dodatku alkoholu zbożowego, robiona z ryżu Koji i leżakowana przez miesiąc przed butelkowaniem, serwowana lekko zmrożona o smaku – no… sake.

14,5% prądu, lekka, orzeźwiająca, wytrawna, dobra na lato i niezła do popijania krokietów, sałatek z majonezem, pieczeni z krówki. W dodatku tania. Gdzie kupić? Nie wiem.

Na zdrowie! Kampai!

23
gru
10

Zrobiłem barszczyk wigilijny

…ino biało-zielony wyszedł, ale smaczny. Czego i państwu życzę.

 

09
wrz
10

Dzisiaj jesień, jutro zima (co z tego, że jeszcze lato?)

W garnuszku gotuje się woda wzbogacona korą cynamonową, goździkami, ziarnami pieprzu i kardamonem. W międzyczasie wyciska się całą pomarańczę i ściera spory kawał imbiru. Pod koniec gotowania wody wrzuca się  na chwilę torebkę herbaty. Odstawiamy do chwilowego ostudzenia. Wlewamy sok z pomarańcy, wrzucamy starty imbir. Jeszcze chwilę czekamy. Dodajemy miodu (wedle uznania). Jeszcze chwilę czekamy. Dolewamy spirytusu (wedle uznania). Zgodnie z instrukcją spożywamy po rozcieńczeniu. Proponowana pora picia: chwila przed zamknięciem powiek.

Proszę nie bać się farfocli ze startego imbiru. One zapewniają moc napoju.

31
maj
10

Regionalnych smaków czar.

Co robić przez 7h w pociągu? Lubelska orzechówka między łykami wody skończyła się niewiadomo kiedy. Przeznaczona na domowe pielesze Śliwowica Podbeskidzka również się nie uratowała. Jest wspaniała. To pierwsza śliwowica, co do której nie mam zastrzeżeń… mocna, ale czysta w smaku. Gdyby nie te 50%, pomyślałabym, że piję wodę źródlaną ;) Nie ma co, rewelacja. Szkoda, że tak droga – 350ml za 52zł.

Tylko Żozworówka Wódka Starzyka doczekała domowej lodówki. Już drugi raz przywiozłam tę wódkę o smaku imbiru, delikatnie osłodzoną (podobno) miodem. Gałązka rozmarynu dodaje odrobiny cierpkości. Wszystko dobrze wyważone, smakuje najlepiej po porządnym zmrożeniu. 40%, 500ml, około 50pln.

21
kwi
10

Śmierć w Terra Cruz

Chilijski napój z etykietką “wino” rozlewany w Niemczech.  Na etykietce stoi, że wytrawne, na podniebieniu bezbłędnie przypomina spirytus majony syropem z kasztanów. Oto efekt prośby – “kup mi tanie wino do gotowania”. Na szczęście już się kończy. Jak w wiadomym lesie przysięgamy: Nigdy więcej!

Na plus – pawiki muszą wychodzić po tem “winie” wzorzyste i rozległe.

13
mar
10

Nadal testujemy napoje na letnie upały

Oczyma wyobraźni widzimy się siedzącego na starym balkonie, w słomkowym kapeluszu, na leżaku w paski czytającego książkę. Pod balkonem przebiega niezbyt ruchliwa ulica osiedlowa. My z prawej strony mamy ocynkowaną balię wypełnioną lodem i szklanymi butelkami pełnymi gaszącego pragnienie gazowanego płynu. Butelki są ciężkie, z grubego szkła. Co pewien czas po wypiciu zawartości celujemy w z rzadka przejeżdzający samochód, podwójne punkty za trafienie motocykla, połowa za rowerzystę. Stopień trudności gry wzrasta wprost proporcjonalnie do wypitego płynu.

Stwierdziliśmy ostatnio, że idealnym kandydatem do gry jest rodzina Beck’sów – 50% piwa/ 50% cytrusowego napoju gazowanego. Wypróbowaliśmy każdy i polecamy – zwykle piwo, Ice(limonka i mięta) oraz Chilled Orange – jako niesłodkie i lekkie(2.5% prądu wydaje się idealne na upał). Green Lemon jest słodka jak ulęgałka – pass. Butelki są grube i dobrze wyważone.

Ponad 4 zł za butelkę w Almie.  Dobrej zabawy w lecie życzy Romek Samolot.

28
lut
10

Bąbelki na mecie

No, może nie zupełnie na mecie i nie zupełnie prawdziwe bąbelki, bo już w domu i cydr. Z Majątku Sławno. Kupiłam wczoraj w Folky za 22zł. Trochę bez przekonania, bo nie jest wytrawny. Na etykiecie napisane jest, że półsłodki, a Pan Sprzedawca mówił, że półwytrawne – i to jest bliżej prawdy. Jest pewna goryczka, która mi bardzo małą odrobinkę przeszkadza, ale bez niej bardziej przeszkadzałby mi fakt, że nie jest wytrawny. Jest oczywiście smaczny itp., ale ciągle szukam tego smaku cydru, który poznałam poza granicami kraju. Na razie bezskutecznie. Butelka za 22zł.

Kraj: Polska. Region: Łódzkie. Producent: Majątek Sławno. Owoce: Jabłko. Temp.: 10-12°C. Alkohol: 7%.

23
lut
10

Kobiety pijcie wino…




Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.