
naleweczka, domowego wyrobu
pita w gościach
(kolega robil, zalał spirytusem pigwy, winogrona i jakieś zioła i uwaga! oznajmuł, że nie będziemy tego pili od razu, tylko trzeba poczekać; no to czekaliśmy czekaliśmy, aż się doczekaliśmy)
no zdecydowanie za dużo wypiliśmy jak na jeden raz – ziołowo pigwowy posmak zaczął atakować (mimo przepijania naleweczki piwem Bosman Special i krótkiego antraktu w postaci butelki czerwonego wina – bodaj malbec).
na szczęście dziś wszystko jest w normie, absmak nie pozostał, co świadczy o wysokich kwalifikacjach (popartych wieloletnia praktyka w terenie) kolegi.
Dodaj do ulubionych:
Bądź pierwszą osobą, która doda ten wpis do listy ulubionych.
poPili i gadają