Kupiony w M&S, gdy świąteczne szaleństwo było w pełni. Tego dnia też odwiedziliśmy jarmark przy stołecznej starówce. Ceny szalone jak sezon i ludzie. Zadowoliliśmy się dojrzałymi serami kozimi, które jako jedyne mogły pochwalić się odpowiednim stosunkiem jakości do ceny. Poza tym, cieczyliśmy się też wędzonymi sielawami, które popijaliśmy wytrawnym i soczystym cydrem. Chyba 11-12zł.
Archiwum kategorii 'cydr'
Pozory mylą
Dzisiejszy poranek zaczęłam od jogurtu z koziego mleka i “soku” jabłokowego…. Aspall Dry Premier Cru (£1,99).
Bardzo wytrawny i wyważony, a w dodatku ma ładną etykietę. Fotkę mam tylko z pubu, ale butelkę na pewno można gdzieś wygóglać. Pokręciłam się jeszcze tu i tam, kupiłam to i owo – między innymi znowu butelkę cydru Aspell, tym razem delikatnie i dyskretnie zabarwionego smakiem likieru z jeżyny (£2,70). Wesołe bąbelki w sam raz jako przekąska tuż przed security control. Biegnąc do bramy zdążyłam zapłacić za Bowmore (£26).
Już na pokładzie stwierdziłam, że to nie jest ta delikatna i łagodna wersja, którą miałam szczęście poznać przy innej okazji, ale niemniej przyjemnie gryzie w język. Dwa, trzy łyki i mogłam się odprężyć i szybko zapaść w drzemkę. Nie na długo, bo za chwilę rozpoczęło się roznoszenie pysznych snaków. Z “pysznej” brytyjskiej bułki zrezygnowałam, ale za to nie omieszkałam poprosić raz (i dwa) o białe wino (1470pln). Na szczęście było wystarczająco schłodzone i nie musiałam skorzystać z przyniesionego lodu.
Czy zachodzi jakaś specjalna reakcja gdy wlewa się białe wino do plastykowego kubeczka? Nie wiem, ale przy pierwszym łyku wydawało mi się, że poczułam bąbelki. To wrażenie minęło, a pozostał miły smak – bez fanfarów, ale gdyby wino w sklepie nie przekraczało 25zł, to może bym kupiła.
Dalej, na znajomym gruncie, nadal w poszukiwaniu nieznanego, trafiłam na kolejne pszeniczne, tym razem z Austrii (5,60pln). Jasny kolor zapowiadał lekkie doznania i tak faktycznie było. Ale proszę nie mylić delikatności z wodnistością.
A w tym momencie właśnie spłynęła po gardle ostatnia kropla Czarnego Smoka (kuzyna innego smoka) ze stajni, tfu, browaru Fortuna.
Ale to już próbowałam tutaj. Dodam tylko, że piwo jest ciemne i podpalane o korzennym smaku. Na szczęście nie jest “ciężkie” i nie przytłacza jak inne z gatunku.
Ale teraz już dobranoc! Jutro (dziś) kolejny dzień. A rano trzeba iść biegać…
PS. Oceny: cydr 4½, Bowmore 3½, Edelweiss i Czarny Smok 3, wino 2½.
PPS. Zapomniałam o piwie marcowym, które sobie stało w lodówce i czekało na mój powrót – podziw i uznanie dla drugiego użytkownika lodówki, że się ostało. Piwo marcowe, pełne, ciemne z Bierhalle.












poPili i gadają