Stevic wraz znajomymi spędzili większą część środowej nocy na spożywaniu napojów wyskokowych. W pewnym momencie postanowili pójść na plażę, aby zażyć odświeżającej kąpieli. Towarzystwo dotarło na molo wybiegające w morze. Kompletnie pijany Stevic dostrzegł na nim dość wysoko umieszczoną skocznię i zrobił to, czego można było się spodziewać po mężczyźnie w takiej sytuacji.
- Dragan wspiął się na skocznię, kazał potrzymać swoje piwo i po prostu skoczył. Nawet nie zdążyłem zareagować – mówi jeden z jego znajomych, Milovan. Pomimo stanu upojenia, Stevic sprawnie rozpędził się, skoczył na nogi do wody i zniknął znajomym z pola widzenia. Zastanowił ich relatywnie słaby rozbryzg wody i przytłumiony dźwięk jaki Serb wydał, kiedy powinien wpaść do wody.
Po chwili poszukiwań znaleźli Dragana na brzegu, narzekającego na skręconą kostkę, ponieważ “woda była twardsza niż się spodziewał”. Jak się okazało, noga skoczka wcale nie natrafiła na płyciznę bądź skałę, ale na głowę przepływającego pod pomostem rekina. Silne uderzenie w czuły punkt zabiło drapieżnika na miejscu. Jego cielsko znalazła i zabezpieczyła nad ranem policja, która potwierdza tę cokolwiek niezwykłą, wersję wydarzeń.
Ataki rekina, bądź rekinów, od końca listopada terroryzowały Sharm el-Sheik. Zginęła niemiecka turystka, a czwórka Rosjan została ranna.
Archiwum kategorii 'Bez kategorii'
alkohol i bohaterskie czyny
Dla Ani
piwko

mały, poręczny flakonik wypełnia całkiem przyjemny napój wywołany fermentacją słodu jęczmiennego z wyraźnym udziałem chmielu
6% 5,6 % to trochę za dużo alkoholu na letnie upały, ale na wiosnę jest jak najbardziej
wyraźna goryczka tłumi ewentualne pragnienie
dobre przed obiadem, do obiadu i po obiedzie
1,80 za buteleczkę w supermarkecie wielkopolskim
(piwa nawarzył Browar Czarnków)
chciałem jakoś nawiązać….
ale w Żabce nie mieli cytrynówki w malutkich butelkach
no to wziąłem 200 ml czystej i popijam z wodą mineralną zabrudzoną odrobiną soku malinowego z lipą
Oszust w kilcie
w środę wieczorkiem …
last minute:
najpierw wpada W.
zestaw standardowy: żołądkowa, żywiec i jointy (palimy w kuchni, nie wiem czemu)
potem wpada K. z dziewczyną i tanim różowym polskim winem. smakuje dobrze, nie będę opisywał
a w tle jakieś tam przekąski
no i moja kolorowa faworyta: żurawinówka lubelska wyciągnięta z zamrażalnika
pijemy, palimy, jemy, rozmawiamy
potem wszyscy wychodzą
zostaję sam z resztą wódki
nawet nie chce mi się liczyć gwiazdek i kieliszków
niby fajnie ale wcale nie okej :/
pa pa
Spacerniak najlepszy pancerny
Żeby nam się wiodło i…
darowanemu koniowi
|
|
jak na wino wernisażowe – całkiem całkiem. w pozostałych kategoriach – piłem lepsze (i gorsze). raczej cierpkie, mocno wytrawne, choć nieco prostackie po głębszym wgłębieniu. chyba dość młode. stawiam na „lepsze” bułgarskie. |







poPili i gadają