15
gru
11

Pierwsza!

Było już tureckie czerwone wino? Nie było. No to jestem pierwszaaaaaaaaaaa…aa.a…. Turcja na razie raczkuje (krótka historia tu, nie będę przepisywać) i tu od razu sobie wyobraziłam, że dawne wyciskanie winogron stopami tutaj odbywa się na razie kolanami i nadgarstkami. Cóż za poezja, ale musicie mi wybaczyć, właśnie obaliłam butelkę wspomnianego tureckiego czerwonego wina. Obaliłam, tak, to dobre wyrażenie, bo trochę z onym walczyłam. Kwaśne niemiłosiernie, a do tego waliło maliną i wiśnią (?) albo innym ciemnym i kwaśnym owocem. Ale nie bójta się wójta*, tonący brzytwy się chwyta*. Wspaniałym neutralizatorem dla tych skwaśniałych sików okazał się kozi ser rozbełtany w oliwie z oliwek. Z takim rozwiązaniem można śmiało sięgać do najniższej półki. Wyczytałam, że w niejakim Metro (à la Selgros, Macro) są nawet okazy po 7TL. Strach się bać*.Ten tutaj, na obrazku poniżej, kosztował 36TL, więc nie dziw, że szkoda było dać mu wolność wypuszczając przez dziurę w zlewozmywaku. Nawet strach dodawać do gotowania, bo zakwasi. Ok, wystarczy tych uprzejmości, zatem przedstawiam: Buzbağ Rezerv 2007 (to wszystko za karę, że taki rocznik wzięła z półki supermarkietu) z południowo-wschodniej prowincji Elazığ, czerwone i wytrawne, 13,5%, z mieszanki dwóch lokalnych gatunków Öküzgözü i Boğazkere.


5 Odpowiedzi do “Pierwsza!”


  1. Grudzień 16, 2011 o 9:17 am

    Czego to ludzie nie wypiją…


Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.