Może “próbowalim” to mało powiedziane, ale zadziwiło nas, że piwo krajowe dało się pić. Pomyśleliśmy – zagadka, tajemnica niewiary – cza rozwiązać. Piwo z lokalnego browaru z Cieszyna Śląskiego wykupionego oczywiście przez korporację Heineken i jej polski oddział w pobliskim Żywcu, ciemno – bursztynowe z miłą słodką goryczką (oksymoron) i bez przesady aromatyzowane chmielem. O! (pomyśleliśmy) i czem prędzej wypytaliśmy barmana po czym, żeby się czegoś dowiedzieć przeczytaliśmy etykietkę z tylnej strony butelki. I tak – górna fermentacja, słód jęczmienny i 3 pszeniczne – czyste piękne ALE. Na butelce nie piszą bo by nikt nie kupił jakiegojś zagranicznego rodzaju, a tak - nam się udało.

Piliśmy jak za starych czasów łącząc piwo z bourbonem “4 Róże” – tanim, a lepszym niż inne Jim Beamy Danielsy. Niespodziewana niespodziewanie niespodzianka.
Próbowaliśmy jeszcze inną butelkę z tego samego browaru, ale już na początku wystraszyło nas słowo “tradycyjne” co potwierdziło zupełną przeciętność wschodnio-europejskiego piwa

PS. Wkrótce o piwie zwanym “Palec biskupa” na cześć rozmiaru pewnego palca biskupiego. Biskup oczywiście angielski bo nasi to broń ciepanie…
PPS. Zapomniałem dodać, że po próbowaniu mogą objawiać się różowe lelenie.


Ja ostatni piłem Łomżyńskie niepasteryzowane, ale już wszystko wykupili, nima nic…
Nie macie jakiegoś Pomorskiego?
Ja mam, Wał Pomorski i całą martyrologię jego… ;-)
Ze stolycy lelenie wzięli i na prowyncję wywieźli… złodzieje…
że co niby?
http://www.funbec.eu/old/index.php?site=jelenie
No kurwa a na co innego stać polski export?